Święta Bożego Narodzenia
Święta wyjątkowe, które wywracają naszą codzienność niekiedy do góry nogami. Święta, do których przygotowania trwają często gęsto do samego końca. Czas, w którym w centrach handlowych i radiach leci inna muzyka, półki sklepowe mają inne wystawy, ulice, słupy i szyby są inaczej udekorowane, a nawet w telewizji i internecie oglądać można inne treści.
Śnieg (choćby ten sztuczny), złoto, czerwień, biel, Mikołaj ze swoim „Ho, ho, ho”, renifery, dzwonki, Święta Rodzina, prezenty, bombki, światełka i masa – ale to masa – innych aspektów otacza nas, gdzie tylko nie spojrzymy.
Często, choć nie zawsze, nasze domy wypełnią się ludźmi, którzy są nam znani, lecz czasem są nam również obcy. Jeszcze częściej to my gdzieś idziemy w dal, do czyichś włości, by występować w roli gościa.
Będą rozmowy, będą krzyki, będą parujące potrawy, jak i będzie bicie garów. Będzie wujek, co jest za PiS-em, jak i ciotka, co jest za PO, będzie „Kevin sam w domu”, będą prezenty, ciasta, wódeczka, życzenia z opłatkiem, a po nich pewnie awantura i pyskuwa o byle gówno… będzie wiele różnych rzeczy. Dla jednych jest to czas wspaniały, dla drugich beznadziejny, a dla trzecich konieczny i nieunikniony. Warto też wspomnieć o takich, którzy święta te będą spędzać samotnie, gdyż takich osób przybywa z roku na rok. Po co to wszystko piszę?
By każdemu uświadomić, iż Święta te są, jakie są, i inne nie będą – chyba że wszyscy umrzemy… jest to zawsze jakaś opcja. Dlatego też moim świątecznym życzeniem dla Was wszystkich będzie to, byście te święta po prostu przeżyli przy jak najmniejszych turbulencjach, a rok 2026 nie pokiereszował Was bardziej niż 2025.
Tylko tyle i aż tyle.
Wesołych Świąt!
Pozdrawiam
Autor Strzaskanego Wieloświatu

