0
0
Start Blog Kiedy dla człowieka jest...

Kiedy dla człowieka jest ważne, jak postrzegają go inni

EPIZOD 42
12 maja 2026
Drugi temat maturalny w oparciu o Uniwersum Strzaskanego Wieloświatu.

Człowiek jest istotą, która jest łasa na pochlebstwa innych, jak i wrażliwa na krytykę z czyichś ust. Ego to rzecz krucha oraz łatwa do zapuszczenia. Możemy jako ludzie budować fasady, by zachować twarz w obliczu interakcji z innymi ludźmi, lecz zawsze – poprzez pryzmat wewnętrznych myśli czy zewnętrznych bodźców – będziemy rozpamiętywać to, co było, i zadawać niemożliwe już do sprawdzenia pytanie: „co gdyby?”.

 

Pytanie to wiecznie jest żywe, zwłaszcza w czasach, gdzie autorytet i owa „twarz” nieraz są wszystkim, co dzieli nas od upadku w otchłań, w której jest tylko nasza śmierć pod każdą postacią – od duchowej, przez psychiczną, aż po fizyczną. Ludzie pragną być postrzegani tak, jak potrzebują tego w swoim wnętrzu. Przykładów na to jest wiele, chociażby w naszych codziennych aktywnościach międzyludzkich, a konkretne z nich łatwo odnaleźć w literaturze.

 

W książce „Inkwizycja – Grzechy Przeszłości” autorstwa Witolda Skrzydlewskiego, jak i ogólnie w literaturze, jaką ten autor tworzy, autorytet jest dla wielu ludzi wszystkim. Główny bohater, Inkwizytor Witeldon Walszarti, jest najwyższej rangi członkiem Świętego Oficjum. Jest to organizacja, przed którą lęk oraz dla której posłuch wpajane są wszystkim ludziom już w łonach matek. Inkwizytorzy, w tym nasz protagonista, są najbliższymi sługami Boga zaraz po Aniołach. Ich słowo na doczesnych wymiarach jest słowem Boga – każdy człowiek to wie. Dlatego też osób takich jak Witeldon każdy przeraźliwie się boi. Wielu strach odbiera zmysły, u innych powoduje napady brawurowej głupoty. Tresura społeczeństw Ludzkości jest olbrzymia i na każdym kroku – w każdym kazaniu na obowiązkowych mszach świętych, w każdym zakładzie pracy czy sekcji miast bądź wiosek – przypominane jest, czym jest Święte Oficjum. Z tej kolektywnej histerii w absolutnie teokratycznym społeczeństwie suto korzysta Witeldon. Jego słowo, z racji bycia jednym z najwyższych sług Boga, w którego fanatycznie wierzą masy ludzkie, ma całkowity autorytet. Sprzeciwić się jego woli to zszargać imię i cześć Stwórcy. Dlatego też poprzez Lud Boży jest on postrzegany nie jako człowiek, a jako siła. Siła Stwórcy, który wie wszystko, widzi wszystko i może wszystko.

 

Podobnie jest z inkwizytorami. Mogą oni czynić, co uważają za słuszne, i nikt tak naprawdę nie może się im przeciwstawić, a jakakolwiek forma buntu równa się natychmiastowej reakcji ze strony proletariatu czy fanatyków, którzy rozszarpią takiego śmiałka. Taki stan rzeczy pomaga w posłudze, jaką prowadzi Witeldon. Ludzie niebywale rzadko go okłamują, niemalże zawsze słuchają, nigdy praktycznie się mu nie sprzeciwiają. Gdy obiera on kogoś na cel, same góry zdają się rozstępować przed nim, by wykonał swoją misję. Nie ma tak naprawdę przed nim drzwi zamkniętych. Autorytet zbudowany na fobii przed grzechem, histerii z powodu najdrobniejszego choćby uchybienia dogmatycznego oraz realnego, namacalnego lęku przed gniewem bóstwa, jakim jest Stwórca, to prawdziwy i oczywisty oręż oraz zasób, jakim Witeldon i jemu podobni władają. Dzięki temu wojny mogą prowadzić z tym, co nieludzkie, nieboskie i nieświęte, a za sobą mają całą Ludzkość Wierną Bogu, która gotowa jest umrzeć w każdej sekundzie ich służby na pojedyncze słowo inkwizytorów. Ci wojownicy oraz łowcy nie są uznawani za ludzi z krwi i kości, a za zwiastuny ognia, ruiny i końca. Niezależnie od tego, co chcą osiągnąć swoimi działaniami, tak wielkie posłuszeństwo oraz bogobojność ludzka jest im wielce na rękę każdego dnia.

 

W opowiadaniu „Odbicie Prawdy” tego samego autora widzimy, jak szlachta postrzega Inkwizytora Witeldona Walszartiego. Każdy szlachcic zwraca się do niego z szacunkiem, z niemalże czcią. Rozmawiają z nim jak z kimś wyższym od nich rangą. Fakt, iż to on stoi od nich wyżej w hierarchii, sprawia, iż może każdego Błękitnokrwistego przesłuchiwać, a ci zobligowani są mówić mu prawdę. Wyłgać się nie mogą. Co więcej, Witeldon może poruszać się po ich ziemiach bez żadnego trudu czy potrzeby eskorty. Jest wolnym człowiekiem, któremu nic nie mogą zrobić. Pozycja Inkwizytora oraz jego wiedza o Złu ma też wpływ na to, jak jest widziany. Jest on w tej wersji wybawicielem, łowcą, znawcą bestii, które nękają Lud Boży. Jest on kimś, kto ma wiedzę, siłę i władzę, by skończyć cierpienie wyznawców Stwórcy, jakie zadają im słudzy Mroku. Dalej w tym opowiadaniu widzimy współpracę Witeldona z magiem, który mu służy. Czarodziej ten – zgryźliwy i cyniczny – wolałby robić inne rzeczy, jak na przykład lenić się, lecz Świętemu Oficjum nawet ci władający mocą tajemną nie mogą odmówić i muszą wypełniać swoją rolę w planie Boga. Autorytet Inkwizycji działa również tutaj i jest on bezcenny.

 

Reasumując, człowiek niemalże zawsze będzie priorytetyzował to, jak postrzegają go inni, gdy musi pokazać się ludziom, by coś osiągnąć przy ich pomocy. Gdy musi wykonać zadanie czy pracę, które wymagają więcej niż jego rąk. Gdy musi wymóc określoną reakcję, działanie, opinię. To, jak jest on postrzegany, ma instrumentalne znaczenie dla jego pozycji w grupie i tego, czy w konsekwencji będzie on miał władzę, czy też władzę będą mieli nad nim. Nasza „twarz” jest fundamentem naszego istnienia tak długo, jak obok nas będzie istnieć chociaż jeden inny człowiek.

 

 

Witold Skrzydlewski

 

zdjecie
Wstecz